akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Wojciech Ślusarczyk - Seks i śmierć, czyli łabędzi śpiew w świetle wybranych źródeł antycznych

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Europejska kultura posiada przebogatą sferę symboliki. Niebagatelne miejsce zajmuje w niej łabędź. Ptak ten intrygował ludzi każdej epoki, zaprzątając uwagę prostaczków1 i wizjonerów2. Tak jak podstawy kultury europejskiej należy widzieć w antyku, tak samo w nim trzeba szukać początku znaczenia łabędzia jako symbolu. Zawierał on w sobie specyficzny melanż, łączący pojęcia: śmierci, życia, miłosnego aktu, hermafrodytyzmu, boskiej mocy i wreszcie nieśmiertelności. Penetrując znaczenia tego symbolu, podążamy po zamkniętym obiegu, w którym trudno wyznaczyć odrębne odcinki. Wymienione wyżej znaczenia nierozerwalnie łączą się ze sobą. Spróbujmy jednak przebyć tę drogę.
Na początku należy zapytać o to, z jakimi łabędziami mogli mieć styczność Pelazgowie, a potem Grecy i Rzymianie. Prawdopodobnie gatunkiem spotykanym przez nich najczęściej był łabędź niemy (cygnus olor). Dziś ptak ten podejmuje niekiedy dalekie wędrówki, lecąc z europejskich i azjatyckich legowisk aż do północnej Afryki3. Zapewne podróżował tak też i w starożytności, przebywając czasowo w świecie greckim. Łabędź krzykliwy, żyjący dziś w Skandynawii4 nie był raczej spotykany przez starożytnych. Być może wieści o nim docierały na teren basenu Morza Śródziemnego, przenoszone przez wędrowców5. Prawdopodobnie informacje na temat tych dwóch gatunków zlały się ze sobą, wytwarzając mylne pojęcie „łabędziego śpiewu". Będzie ono istotne dla naszych dalszych rozważań.


Mitologia grecka zna pięciu mężczyzn o imieniu ??????6 (gr. łabędź). Ich postacie łączy ze sobą tanatologiczny kontekst. Jednocześnie śmierć stanowi w większości przypadków początek życia. Jeden z mężczyzn został zabity z polecenia Apollona, gdyż napadał na pielgrzymów zmierzających do Delf7. Drugim zaopiekował się łabędź, ratując porzucone niemowlę, którym był ów ??????, od niechybnej śmierci8. Trzeci został zabity przez Achillesa9. Jednak ulitował się nad nim Posejdon i przywrócił mu życie, zmieniając go jednocześnie w łabędzia10. Czwarty został zmieniony w łabędzia przez Dzeusa, gdy opłakiwał śmierć swego przyjaciela, Featona11. Piąty popełnił samobójstwo, a zaraz po nim zabiła się jego matka12. Powodowany litością Apollon, wskrzesił obydwoje pod postacią łabędzi13. Łabędź jawi się więc jako istota pokonująca śmierć. Aby jednak można było mówić o triumfie życia, musiał nastąpić zgon. Paradoksalne? Tylko pozornie.

W świecie przyrody tylko dzielące się nieustannie bakterie zyskują w ten sposób jednostkową „nieśmiertelność"14. Organizmy, rozmnażające się drogą płciową, zostały przez naturę skazane na starzenie się i w konsekwencji śmierć15. W odróżnieniu od kopiującej się nieustannie bakterii, potomek, powstały w skutek aktu płciowego, jest nową istotą. Akt płciowy, będący warunkiem śmierci rodziców, jest też gwarancją powstania nowego życia – potomstwa16. Widzimy więc, iż z jednej strony aktu płciowego znajduje się śmierć a z drugiej nowe życie17. Nie powstałoby ono, gdyby nie fakt zaistnienia aktu płciowego, a więc i śmierci. Akt płciowy jest więc w pewnym sensie zwieńczeniem życia – jego ostatecznym przejawem18.


„Mógłbym bez żalu, niewiasto równa boginiom,

Łoża z tobą zaznawszy, w głębiny zstąpić Hadesu19"


-wyznaje Afrodycie, przebranej za śmiertelniczkę, oczarowany nią Anchizes. Endymion, martwy za dnia, ożywa nocą, by uprawiać miłość z Selene20. O świcie jednak umiera ponownie. Także w kulturze Rzymu miłość cielesna łączyła się ze śmiercią. W życie Lukrecji i Tarpei wdarła się seksualna namiętność, za co obie zapłaciły życiem21. Zarówno u Rzymian, jak u Greków uczucie to łączone było z łabędziem.

„Spiesz się... Cudną, śnieżną szyję otocz miłośnie ramiony22"


-zwraca się Owidiusz do czytelnika. Dalej zaś pisze:

„Jeśli boski blask miłości mają twoje śnieżne uda,

Jeżeli czarują oczy twej łabędziej szyjki cuda,

(...)23".


Pod koniec „Sztuki kochania" czytamy:

„Skończyłem moją opowieść.

Niech wam pożyteczna będzie

Pora już z mego rydwanu

Wyprzęgać białe łabędzie...24"

Rzymska mozaika z Cypru z III w. p.n.e. przedstawia roznegliżowaną Ledę25, która wabi znajdującego się obok łabędzia, ukazując mu pośladki oraz trącając jego dziób zwiewną, trzymaną w dłoni szatą26. Grecki krater z 420 – 410 r. p.n.e. przedstawia kąpiącą się kobietę, zaskoczoną przez Satyrów27. Całemu zajściu przygląda się para łabędzi28. Seksualny charakter tej sceny jest oczywisty. Zarówno seks jak i śmierć łączą w sobie słowa Klitemnestry na temat martwych kochanków - Agamemnona i Kasandry:


„(...)

Kary należnej nie uszły ich czyny:

Bo oto z niego trup – a ona łabędź,

Ostatnią piosenkę zawiódłszy przedśmiertną

Leży przy lubym, a ja nad ich łożem

Miłości – szczytu rozkoszy dochodzę29".


Znaczenie „łabędziego śpiewu" bliskie jest orgazmowi, traktowanemu jako ostateczne, przedśmiertne spełnienie, uzyskane dzięki zespoleniu się mężczyzny i kobiety. Połączeni w akcie miłosnym, przeżywając orgazm, przez chwilę równi stają się boskim istotom, zyskując ich moc30. W mitach z różnych stron świata często odnajdujemy wątek boskich i hermafrodytycznych istot31. Bóg starotestamentowy nie posiada płci32. Jest więc hermafrodytą33. Hermafrodytą jest egipski Atum34. Jego imię posiadało też żeńską wersję „Atumet"35. W kulturze minojskiej żeńskie odpowiedniki posiadają: Djeus (gr. Dzeus) – Diwia, Poseidaon (gr. Posejdon) Posidaia36. Identyczną z minojską, żeńską wersję Dzeusa znali też Achajowie37. Również Germanie znali męskiego Freya i jego żeński odpowiednik Freyję38. Wszystkie te przykłady świadczą o pierwotnym hermafrodytycznym charakterze bóstw. Posiadały one na co dzień moce, dostępne dla ludzi tylko podczas (powiązanego ze śmiercią) orgazmu. Jedną z nich była umiejętność wieszczenia. Świadectwem tego jest mit mówiący o wieszczku Tejrezjaszu, zamienionym przez Dzeusa i Herę w kobietę39. U łabędzi nie istnieje dymorfizm płciowy, jeśli chodzi o upierzenie40. Laikowi trudno rozpoznać ich płeć. Prawdopodobnie starożytni nie mogli oprzeć się wrażeniu, iż ptaki te są hermafrodytami41. Posiadają więc zdolność wieszczenia. Być może seksualny wątek znaczenia symbolu łabędzia wpłynął na to, iż łabędzie wieszczyły najczęściej tylko w obliczu swojej śmierci, dając temu wyraz łabędzim śpiewem. Ezop przytacza niemego łabędzia, którego kupiec nabył ze względu na powszechne mniemanie o pięknym śpiewie tych ptaków. Gdy łabędź milczał, note48anc">48. (...) widział też łabędzia, który dla odmiany postanowił wybrać życie człowieka, a inne muzykalne zwierzęta tak samo49".


W starożytności istniało przeświadczenie iż dusze poetów – śpiewaków, wstępują po ich śmierci w ciała łabędzi50. Mitologia przypisuje łabędzie Apollonowi, bogowi muzyki.


„Febie, ciebie i łabędź opiewa, łopocząc skrzydłami,

Który przechadza się brzegiem pełnego wirów Peneju.

Ciebie także i pieśniarz mający dźwięczną formingę

Miłym głosem opiewa na wstępie i na końcu swej pieśni51".
Bóg ten narodził się (wraz z siostrą Artemidą) na wyspie Delos. Był synem Latony i Dzeusa52. Zaraz po narodzinach, nad wyspą łabędzie zatoczyły w powietrzu siedem kręgów53. Następnie Apollon zaprzągł je do swego rydwanu i poleciał na północ54, do kraju Hyperborejczyków55. Potem udał się do Delf, gdzie zabiwszy Pytona, otrzymał od Matki Ziemi dar wieszczenia56. Relacja między Apollonem, a Pytią posiada charakter seksualny. Możemy bowiem postrzegać Pytię jako nieuświadomioną (co do przyszłości) dziewicę, z którą Apollon łączy się, zapładniając ją57. Efektem zapłodnienia jest wizja przyszłości58. Taką wizją obdarzył też Apollon łabędzie.

Historia narodzin Apollona wiąże się w pewien sposób z mitem o Ledzie i Dzeusie. Matka Apollona - Latona, nazywana była również Leto lub Lat59. Imiona te pokrewne są kupiec postanowił go zjeść.


„Ten z początku nie odzywał się, ale gdy spostrzegł, że grozi mu śmierć, zaczął opłakiwać swój los [śpiewem]42."


Tak samo zareagował inny, opisywany przez Ezopa, łabędź, gdy groziła mu śmierć :

„Schwytany łabędź zaśpiewał pieśń żałobną (...)43."

Spójrzmy, co o wieszczących łabędziach w pisze w Fedonie Platon:


„Widać (...), że wieszczego daru nie mam nawet tyle, co łabędzie. One, kiedy widzą, że im umierać trzeba, śpiewają podobnie jak i przedtem; ale wtedy przede wszystkim i najwięcej śpiewają; z radości, że mają odejść do boga, któremu przecież służą44." „A ludzie, ponieważ się sami śmierci boją, roznoszą fałszywe wieści o łabędziach. I mówią, że one płaczą, że one z bólu śpiewają przed śmiercią, a nie liczą się ludzie z tym, że żaden ptak nie śpiewa,(...) gdy cierpi i umiera. (...) Myślę, że to ptaki Apollona, więc mają wieszczy dar i z góry wiedzą, jak tam dobrze w Hadesie (...).45"


Podobnie o wieszczeniu łabędzi pisze Cyceron w „Rozmowach tuskulańskich". Przytacza słowa Sokratesa:


„(...) wszyscy dobrzy i mądrzy ludzie powinni postępować jak łabędzie, nie bez powodu poświęcone Apollonowi, bowiem zda się, iż obdarzył je przeczuciem rzeczy przyszłych (...).46"


Cyceron do łabędziego śpiewu przyrównał również przedśmiertną mowę Licyniusza Krassusa:


„Ta mowa była, iż tak rzekę, śpiewem łabędzim (...).47"


Łabędzi śpiew może też być znamieniem wspomnianego wyżej triumfu nad śmiercią, a więc nieśmiertelności. Platon w „Państwie" przytacza relację świadka, który w cudowny sposób wrócił z zaświatów. Powiada on iż:


„(...) widział duszę Orfeusza, jak wybierała żywot łabędzia przez odrazę do płci żeńskiej. (...) Orfeusz poniósł śmierć z ręki kobiety, więc nie chciał przychodzić przez ciało kobiety60. Lada może oznaczać tyle samo, co Leda61. Leda zaś odbyła stosunek seksualny z Dzeusem, ukrywającym się pod postacią łabędzia62. To tylko jedna z wersji mitu, najbardziej jednak popularna i najważniejsza dla naszych rozważań. W efekcie owego aktu narodzili się Dioskurowie i Helena63. Ich ojciec zaś zamieścił na niebie gwiazdozbiór łabędzia64. Zestawienie tych dwu mitów pokazuje nam, że ojcem Apollona, będącego panem łabędzi, jest Dzeus pod postacią łabędzia.

W przytaczanych powyżej przykładach łabędzie i ich śpiew zawsze występują w kontekście seksu i śmierci, a także boskiej - hermafrodytycznej mocy, której przejawem jest wieszczenie. Praca ta jest zaledwie sygnałem, informującym o istnieniu takiego problemu badawczego. Wymaga on zgłębienia przez specjalistów, którzy zajmują się kulturą antyku. Niezbędne jest także o wiele bardziej gruntowne oparcie o źródła.


Źródła

Aeschylus, Agamemnon. Tragedya Esychylosa, przekł. Z. Węclewski, Poznań 1856.

Bajki ezopowe, przekł. M. Golias, Ossolineum 1961.

Hymny homeryckie, przekł. W Appel, Toruń 2001.

Marek Tuliusz Cyceron, Pisma filozoficzne, t. 3, przekł. W. Kornatowski, J. Śmigaj, Warszawa 1961.

Marek Tuliusz Cyceron, Dzieła zebrane, t. 6, tłum. E. Rykaczewski, Kórnik 1873.

Owidiusz, Sztuka kochania, przekł. J. Ejsmond, Warszawa 1922.

Platon, Fedon, przekł. R. Legutko, Kraków 1995.

Platon, Państwo, przekł. W. Witwicki, Kety 1997.


Opracowania

D. Chyła, Kult Ateny Partenos w starożytnej Grecji, Bydgoszcz 2004.

J. E. Cirlot, Słownik symboli, Kraków 2000.

Apteka „Pod Łabędziem"150 lat, red. A. Drygas, Bydgoszcz 2003.

R. Graves, Mity greckie, Warszawa 1974.

P. Grimal, Miłość w starożytnym Rzymie, Warszawa 2005.

P. Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, Ossolineum 1990

P. Lombardii, Filozof i czarownica. Rozum i świat magiczny, Warszawa 2004.

P. Lorie, Przesądy, Warszawa 1993.

K. Myśliwiec, Eros nad Nilem, Warszawa 1998.

G. Neret, Erotica Universalis, Koln 1994.

E. Papuci – Władyka, Sztuka starożytnej Grecji, Kraków 2001.

J. Ruffie, Seks i śmierć, Warszawa 1997.

G. Thomson, Egea prehistoryczna, Warszawa 1958.

Wielka Encyklopedia przyrody, red. B. Zasieczna, Warszawa 1999.

T. Zieliński, Starożytność bajeczna, Katowice 2005.



1 P. Lorie, Przesądy, Warszawa 1993, s. 141.

2 J. E. Cirlot, Słownik symboli, Kraków 2000, s. 239.

3 Wielka Encyklopedia przyrody, red. B. Zasieczna, Warszawa 1999, s. 96.

4 Ibidem, s. 97.

5 Niestety na obecnym etapie badań autor snuć może jedynie przypuszczenia. Zagadnienie to wymaga osobnych i wnikliwych badań.

6 P. Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, Ossolineum 1990, s. 196.

7 Ibidem, s. 196.

8 Ibidem, s. 196.

9 Ibidem, s. 196.

10 Ibidem, s. 196.

11 Ibidem, s. 196.

12 Ibidem, s. 196.

13 Ibidem, s. 196.

14 J. Ruffie, Seks i śmierć, Warszawa 1997, s. 7.

15 Ibidem, s. 7.

16 Ibidem, s. 47.

17 P. Grimal, Miłość w starożytnym Rzymie, Warszawa 2005, s. 137 i 242. Autor przytacza w tej pracy przykłady kultów Wenus i Izydy, obiecujących triumf nad śmiercią poprzez miłość cielesną, dającą potomstwo.

18 Możemy też rozumieć inicjację seksualną jako śmierć dziecka, a narodziny jednostki dorosłej. (G. Thomson, Egea prehistoryczna, Warszawa 1958, s. 28. ) Potwierdzałoby to powyższe stwierdzenie, iż triumf nad śmiercią zależny jest od faktu jej zaistnienia.

19 Hymny homeryckie, Hymn do Afrodyty V 153 – 154.

20 Hymny homeryckie, przekł. W. Appel, Toruń 2001, s. 300.

21 Grimal, Miłość, op. cit., s 34.

22 Owidiusz, Sztuka kochania II, XV.

23 Owidiusz, Sztuka kochania III, XXXI.

24 Owidiusz, Sztuka kochania III, XXXIV.

25 Mit o Ledzie zostanie rozpatrzony w dalszej części pracy.

26 G. Neret, Erotica Universalis, Koln 1994, s. 55.

27 E. Papuci – Władyka, Sztuka starożytnej Grecji, Kraków 2001, s. 268.

28 Ibidem, s. 268.

29 Ajschylos, Agamemnon 15.

30 Ruffie, op. cit., s. 186.

31 Ibidem, s. 240.

32 Ibidem, s. 187.

33 Ibidem, s. 187.

34 K. Myśliwiec, Eros nad Nilem, Warszawa 1998, s. 22.

35 Ibidem, s. 43.

36 D. Chyła, Kult Ateny Partenos w starożytnej Grecji, Bydgoszcz 2004, s. 20.

37 Ibidem, s. 24.

38 Religie Bliskiego Wschodu i dawnej Europy, red. J. Keller, Warszawa 1981, s. 230.

39 J. Niżkiewicz, Tajemnice dawnej medycyny, Gdańsk 2003, s. 150.

40 Wielka Encyklopedia przyrody, op. cit., s. 96.

41 Ponadto dwojako mogła być postrzegana łabędzia szyja. Z jednej strony jako przejaw delikatnej kobiecości, a z drugiej jako falliczna manifestacja. W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 209.

42 Ezop, Łabędź.

43 Ezop, Łabędź.

44 Chodzi tu o Apollona, o którym będzie jeszcze mowa (przyp. autora).

45 Platon, Fedon 84 E, 84 B.

46 Cyceron, Rozmowy tuskulańskie I 30.

47 Cyceron, O mówcy III, II.

48 Ta mizoginia ma jednak podłoże jak najbardziej heteroseksualne.

49 Platon, Państwo X.

50 Apteka „Pod Łabędziem"150 lat, red. A. Drygas, Bydgoszcz 2003, s. 102.

51 Hymny homeryckie, Hymn do Apollona H XXI 1-4.

52 Grimal, Słownik, op. cit. , s. 34.

53 Ibidem, s. 34.

54 Czyli tam skąd prawdopodobnie przybywały do Grecji łabędzie.

55 Grimal, Słownik, op. cit., s 34.

56 T. Zieliński, Starożytność bajeczna, Katowice 2005, s. 19.

57 P. Lombardii, Filozof i czarownica. Rozum i świat magiczny, Warszawa 2004, s. 148.

58 Ibidem, s. 149.

59 R. Graves, Mity greckie, Warszawa 1974, s. 198.

60 Ibidem, s. 199.

61 Thomson, op. cit., s. 469.

62 Graves, op. cit., s. 198.

63 Ibidem, s. 199.

64 Ibidem. s. 198.


+ 6
+ 9
 

Zobacz też

Losowo

Ludwik Filip-Czech - "Ostatki"

Znalazłem u siebie jeszcze dwie książki wydane w ubiegłym roku, o których postanowiłem teraz kilka słów skreślić. nie za wiele. Jak wiadomo pisanie wierszy to zajęcie wstydliwe, przypominające ściąganie majtek w miejscach publicznych. RAFAŁ PODRAZA podziela tę opinię, czego dowodem jest jego zbiór "Moja intymność". Na okładce czytamy: "mimo że na koncie ma kilka poważnych nagród literackich, to pisanie traktuję jak przygodę". On sam dodaje od siebie: "Pomyślałem, że nie dane mi będzie zostać drugim Tuwimem, Słonimskim, Hemarem czy Kondratowiczem". Po przeczytaniu niniejszego zbioru wyrażam przekonanie, że brak literackich ambicji autora książka rzetelnie uzasadnia. Rzecz jednak nie w tym, żeby podążać za cieniami mistrzów, lecz, by na papierze, zaznaczyć własny. To pod pewnym względem poecie się udało. Koneserzy będą strzygli uszami zarzucając tej poezji płytkość i estetyczne barbarzyństwo. Trudno się będzie z nimi nie zgodzić. Bo rzeczywiście - walorów literackich ta poezja raczej nie posiada. Daje jednak pewne pojęcie o współczesnym świecie, akcentuje pewną wrażliwość, konfrontuje stare wartości z nowym porządkiem:

Więcej …

Z archiwum

Rafał Klunder - BEZDOMNOŚĆ NA SPRZEDAŻ

Tomasza obudził jazgot śmieciarki opróżniającej plastikowe kubły, które poprzedniego wieczoru menedżer ustawił wzdłuż alejki, dokładnie naprzeciwko okien przyczepy. “A więc już poniedziałek” – pomyślał. – “Dzień wolny od pracy”. Dla niego jakby niedziela. Leżał chwilę, wsłuchując się w trzask i łomot za oknem, w głuche walenie o blachę pustych butelek, słoików, metalowych puszek po sardynkach i makrelach; kto zresztą wie, czym żywią się i poją ludzie na kempingu.

W ustach poczuł kwaśny smak whisky. Spuchniętym językiem potarł spieczone wargi. Po chwili uniósł powieki i rozejrzał się po przedziale sypialnym. Próbował odczytać wskazówki turystycznego budzika, który stał na telewizorze, lecz nie mógł, gdyż przez zasłonięte kotary w oknie przedostawała się tylko jedna wstążka światła, nieśmiało przeszywając półmrok. Przeciągnął się leniwie i w tej samej chwili ogarnął go ból wszystkich mięśni. Położył ręce pod głowę. Łokieć napotkał ciepło jakiegoś ciała. Wtedy dopiero oprzytomniał naprawdę. Zamarł na chwilę, po czym ułożył się na boku, oparł głowę na otwartej dłoni i jął przypatrywać się śpiącej nagiej dziewczynie. Była piękna jak z bajki, miała kruczoczarne włosy, których pukle okalały oliwkową, skrytą w cieniu twarz i drobne ramiona. Leżała na plecach przykryta po piersi rozpiętym śpiworem. Poczuł, że udem dotyka jego kolana. Drgnęła natura. Pamięć wypełniła się rozkoszą minionej nocy. Od dawna nie kochał się tak zapamiętale. Poczuł, jak znów wypełnia go ciepło i pożądanie, lecz w tej samej chwili do głowy uderzył strumień krwi. Strach. Przerażenie. Atak paniki. Nie mógł sobie przypomnieć, czy wczoraj założył prezerwatywę. Przeklął w myślach wszystkich świętych, nie założył! Skończony debil! Co za skończony debil!

Więcej …

Z archiwum

Janusz Marian Paluch - Kaja od Oleńki

Kaja od Radosława… Znacie ją? Nie? To macie Państwo doskonałą okazję poznać tę wspaniałą kobietę. Wystarczy sięgnąć po nową książkę ALEKSANDRY ZIÓŁKOWSKIEJ-BOEHM „Kaja od Radosława czyli historia hubalowego krzyża”. Naprawdę warto!
Gdyby jej życiorys miał posłużyć filmowcom, musieliby nakręcić kilka filmów lub stworzyć serial, tak typowy dla dzisiejszych czasów. Życie Kai było i jest piękne oraz fascynujące; przepełnione dramatami, ale spełnione w każdym calu.
A wszystko zaczęło się 2 kwietnia 1916 roku w Białymstoku, kiedy urodziła się Cezaria Iljin. Był to czas I wojny światowej. Nie przeszkodziło to matce Cezarii - pani Bronisławie, w wyjeździe z niemowlęciem na Syberię, do męża Modesta, który (w 1905 r. jako student uniwersytetu w Petersburgu zesłany został na Sybir) pracował przy budowie transsyberyjskiej linii kolejowej. Pani Bronisława – wówczas jeszcze Szemiot – poznała go podczas odwiedzin, jakie złożyła swemu bratu Bolesławowi, który na Syberię pojechał dobrowolnie, do swojej pierwszej pracy. W książce jest ukazany interesujący i mało znany wątek tzw. „gorączki syberyjskiej”, kiedy Polacy osiadali na Syberii z własnej woli! W sierpniu tegoż roku odbył się w Barnambulu nad Obem chrzest maleństwa w rzymskokatolickim kościele. Tam nadano jej to piękne, dzisiaj niespotykane raczej, imię Cezaria. Potem bohaterowie wyjechali do polskiej kolonii w syberyjskim Zajsanie, leżącym u podnóża Ałtaju. Mieszkali w „dużym otynkowanym domu z płaskim dachem. Przez ogród przepływał aryk (…), którym płynęła źródlana woda z gór. (…) Obszerne podwórze otaczały zabudowania gospodarcze. W obejściu były trzy wielbłądy baktriany, osobno: dwa konie, krowy, owce z charakterystycznymi dla tych regionów kurdiukami.(…) Były też świnie i wielkie wieprze, indyki i kury, a także mnóstwo drobiu”. Celowo podkreślam zasobność gospodarstwa Iljinów, wszak nie było ono na Syberii jedyne.
Cezaria niewiele zapamiętała z czasów dzieciństwa. Czytelnika, który zetknął się z opisami losów wywiezionych na Syberię Polaków ( opisami pozostawionymi choćby przez Melchiora Wańkowicza w jego znanych „Dziejach rodziny Korzeniewskich” czy przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego w biograficznej książce „Inny świat”) albo zapoznał się z wydawnictwami Sybiraków, którym udało się przejść przez piekło wywózek, znaczonych ciężką pracą, chorobami, głodem i śmiercią, zaskoczą sielskie obrazki, jakie z dzieciństwa zapamiętała Cezaria. Opowiada o Syberii jak o bajkowej krainie spokoju, radości, przyjaznego otoczenia i dostatku! Ich piękny dom w Zajsanie położony był u stóp Ałtaju. Za miastem rozciągał się bezkresny i jednostajny step, wybuchający czeremchami i jarzębinami, a także topolami (które służyły jako drzewka bożonarodzeniowe w czasie świąt), pojawiającymi się dopiero w okolicy miasta. Step ów wabił także odurzającymi zapachami lukrecji. Po okresie letnim przychodziła zazwyczaj surowa zima, do której przygotowywano się bardzo starannie. „Biło się świnie i barany. Wielkie wianki suszonej kiełbasy i wędzonych szynek zapełniały spiżarnię. Duże beczki pełne jagód, żurawiny, pastiły, a nawet beczułki z masłem ustawiano rzędem w spiżarni w domu. Na zewnątrz w stodole pełno było zboża i siana, do składzików zwożono zapasy węgla i kiziaku”.

Więcej …

Z archiwum

Tadeusz Strimer - Sen I
Oto jest linia brzegu

twardo ucięte toporem fal

mięso lądu

coś na kształt klifu

albo odkrytych kości

kredowych tarcz Dover

Byłem tam

stałem wysoko pod

coraz niższym niebem

bez przymusu wyboru

wschodu lub zachodu słońca

i tego co pomiędzy

Z pełnymi kieszeniami czasu

i wiatrem

którego wolność we mnie

pozostała 


9.04.2008

akant.org: